Spacerowy savoir-vivre – jak sprawić by nasze i innych spacery były przyjemne.

Długi spacer to wspaniały czas dla właściciela i pupila: wspólne zwiedzanie nowych miejsc lub odwiedzanie tych które już znamy, spacery sam na sam i ze znajomymi, wielokilometrowe marsze i te trochę krótsze przechadzki.

To czas, w którym zaspokajamy psie potrzeby eksploracji, węszenia, gonienia piłki, zabawy z psimi kumplami, a czasem nawet pływania!

Wszystko brzmi super, ale warto pamiętać o tym, aby spacer pozostawał miłym czasem i dla Nas i dla otoczenia – czyli znać spacerowy savoir-vivre. 

Dla kogo jest spacer z psem?

Pamiętajmy przede wszystkim, że spacer to czas dla naszego pupila. Warto więc schować telefon do kieszeni i odłożyć przeglądanie Fejsbuczka na później – ploteczki z social mediów nie uciekną, można je obczaić na spokojnie w domowym zaciszu.  

Jesteśmy odpowiedzialni za swojego psa i powinniśmy podczas spaceru mieć go na oku. To kwestia bezpieczeństwa nie tylko dla niego, ale i dla otoczenia. Nawet jeśli znamy swojego psa i mu ufamy (wiemy, że nie robi niczego niepożądanego), to niestety nie znamy obcych ludzi i innych zwierząt. Bez naszej uwagi pies może zostać zaatakowany, zjeść coś czego nie powinien, może nawet zostać skradziony i… wiele, wiele innych sytuacji o których lepiej nawet nie myśleć. Po prostu podczas spaceru podziwiajmy przyrodę i swojego pieska, a dobrze nam to wszystkim zrobi.

Głaskać czy nie głaskać?

Nawet jeśli pies jest przyjazny, pamiętajmy, że nie wszyscy ludzie lubią psy (tak, też się dziwię, ale tak niestety bywa), a niektórzy nawet się psów boją i należy uszanować ich przestrzeń osobistą. Pies nie powinien podchodzić do obcych osób ani reagować na cmokanie i wołanie. Nie wiemy w jakim celu ktoś próbuje zwrócić na siebie jego uwagę, więc dobrze, aby pies wiedział, że wołanie i cmokanie działa tylko w wykonaniu jego właściciela. Resztę wołań może mieć pod ogonem. Jeśli ktoś bez pytania zbliży się do naszego psa, można spokojnie zasygnalizować, że sobie tego nie życzymy. Pamiętajmy, że nasz pies nie jest dobrem publicznym i nie musi lubić kontaktu z obcymi ludźmi. Nie zmuszajmy więc psa do znoszenia głaskania. Ja sama nie byłabym zachwycona, gdyby ktoś obcy podszedł do mnie na ulicy i zaczął mnie głaskać po włosach, bo na przykład podoba mu się moja fryzura. 

Zdarza się też, że psy nie lubią obcych lub nowo poznanych psów. Mogą być w okresie rekonwalescencji, bać się, mieć traumatyczne przeżycia, być na coś chore (i mogą tym zarażać!) albo po prostu nie przepadać za innymi czworonogami. Choćby nie wiem jak przyjazny i chętny był do zabawy pies, nie może podbiegać, zaczepiać i wchodzić w kontakt z innymi psami bez pytania o zgodę właściciela. Koniec. O zgodę też pytamy z pewnego dystansu. Kropka. Jeśli widzimy, że na nasz widok ktoś zapiął swojego pupila na smycz lub inaczej go unieruchomił (na przykład prosząc o to komendą „waruj”), również zapnijmy swojego psa na smycz. To tylko chwila, a ktoś inny będzie spokojniejszy. To po prostu miłe i kulturalne dla innych ludzi i psów. Ja wiem, że nasz pies jest zawsze dla nas najważniejszym pępkiem świata i jest najcudowniejszy. Słusznie! Ale oszczędzenie komuś nerwów. Bycie uprzejmym psiarzem jest super i bezpieczne dla obu stron. Po prostu. Bądźmy tym „fajnym psiarzem”.

Ciekawy spacer dla psa

Są psy, które nie mają działającego przywołania, lubią pogonić wiewiórki, lizać po twarzy dzieci i tak dalej. Nad przywołaniem warto pracować z pomocą smaczków i długiej smyczy, ale gdy nie możemy być stuprocentowo pewni, że nasz pies wróci, gdy go zawołamy zostawiając każdą interesującą go sytuację, po prostu nie spuszczajmy go ze smyczy. Warto wtedy wyposażyć się w dłuższą smycz, urozmaicać spacery sztuczkami, szukaniem smaczków w trawie i wypadami w nowe miejsca, a nie po prostu odpinać smycz. Uwierzcie mi, że takie spacery też mogą być atrakcyjne dla psa, za to uprzykrzanie życia innym i narażanie psa na kłopoty nie jest w porządku ani wobec niego, ani wobec innych. 

Jeśli widzimy, że inny pies wykonuje ćwiczenia, bawi się zabawką lub jest zaangażowany w inną aktywność ze swoim właścicielem, nie przeszkadzajmy im. Nie chcielibyśmy, aby ktoś po nas skakał i np. wyrywał klawiaturę z rąk, kiedy gramy w ulubioną grę, albo wyłączył laptopa w połowie pisania ważnej pracy. Pozwalanie, na to, żeby pies kradł zabawki innym psom czy przerywanie komuś treningu to dokładnie to samo. Jeśli jesteśmy ciekawi co ta para robi, warto użyć Google i sprawdzić (ale to już w domu, spacer jest dla nas i psa) lub można zapytać, gdy skończą trening, ale nie wypada stać i się gapić, kiedy nasz pies irytuje się i szczeka. To tak jakbyśmy stali komuś nad głową podczas pracy i wrzeszczeli. Kulturka, moi drodzy.

Utrzymujmy dystans. Raz, że nie każdy ma ochotę się przepychać, dwa wciąż istnieje ryzyko zarażenia się koronawirusem, a trzy psy też mogą się od siebie różnościami zarażać. Lepiej się mijać z dystansem i dać innym możliwość spokojnego spacerowania. 

Maniery i zachowanie na spacerze z psem

Pracujmy nad manierami spacerowymi naszego psa. Jeśli pies ma jakieś kłopoty, szczeka na inne psy na spacerze, ucieka, ciągnie do obcych ludzi, to da się rozwiązać taki problem przy pomocy chwili uwagi i smaczków. Znajdźmy odpowiedzialnego trenera i regularnie pracujmy ze swoim psem. W ten sposób spacery będą przyjemniejsze dla nas i wszystkich postronnych. 

No i równie ważne jak wcześniejsze punkty – zawsze sprzątajmy po swoim psie! Zawsze. Kropka. Kupmy woreczki, fancy kupowonik i nim szpanujmy. Nim i naszą wysoką kulturą.

Nie ma większego szpanu niż odpowiedzialność i nieskazywanie innych na wdeptywanie w kupy. Serio. Jak rozwiązać problem zapominania o woreczkach? Przypnijmy kupowonik do smyczy, do kurtki, do saszetki na smaczki, wszystko jedno, byleby był.

No i jeszcze jedna ważna zasada! Nie zaczepiajmy i nie dokarmiajmy czyjegoś psa. Psy tak jak i ludzie miewają alergie pokarmowe, kłopoty z żołądkiem i inne problemy, więc zwyczajnie lepiej zachować smaczki dla swojego pieska. Po prostu.

No i już! Zasady zapamiętane? Gratulacje! Jesteście super psiarzami i gdy miniemy się na spacerze, pomyślę sobie „ale fajny odpowiedzialny człowiek” – miło, prawda? 

Artykuł autorstwa Krystyny Cisak


Zawodniczka i trenerka agility, psia mama szóstki owczarków węgierskich mudi. W międzyczasie jeszcze artystka i dogfluencer. Znajdziecie mnie albo na torze agility, albo na spacerze, albo za obiektywem, monitorem lub upapraną farbami. Psi kłak to mój brokat, a woń smaczków to perfumy